Średnia: 5 (4 votes)

  

łódka
INSOMNIA
Tomasz Jerzy Kownacki
wybór wierszy

    TEATRZYK POD KSIĘŻYCEM

Motyl nocny leci
usnęły lampy
pogasły światła
posnęły dzieci
pies gdzieś szczeka
minęła północ 
i pół nocy
brzasku już czeka
straszna pełnia
przez chmury
ponury obraz
mdło dopełnia
wiatr czyta 
wczorajsze gazety
i jakaś z cicha 
furtka zgrzyta.

Zda się koszmarny
ale taki zwykły
co noc nijaki
varietes marny

            Białystok 07 XI 2010
            

 


    SKWAR

Gdzie nic się nie dzieje
Gdzie ulice są równe i czyste
I nawet wiatr równo wieje,
A słońce z cieniem w szachownicę.
Samochody niespiesznie suną
Omijając powoli wiewiórki,
Dwóch staruszków dostojnie
Spacerkiem omija górki.
Mucha mniej natrętnie bzyczy
I ptaki oszczędne w słowa, 
Psom nie trzeba smyczy 
I jakby wolniej siwiała głowa.
Skwar daje wykład, 
Że tu czas wolniej płynie 
- To w przeraźliwym płaczu cykad 
Świat zastyga w bursztynie. 

            Longmeadow, 06 VI 2006

 

 

    ZAPLĄTAŁEM SIĘ

Noc hałaśliwie szydzi ze mnie 
Cienie na ścianach mruczą - 
Jutro wrócimy. I wrócą 
Gdy tylko ciało legnie 
Za oknem przeraźliwie krzyczy 
Niewidocznych cykad tysiąc 
I mógłbym przysiąc 
Na zapłatę jakąś liczy 

Nie wiem, czy śpię już 
Czy manię, że zasypiam 
Zagląda przez okno strach 
Konarami o bezlistnych oczach 
Zaplątałem się w swoich 
A może to jej włosach 

Już nie daję rady 
Na co komu cykady?! 

            Longmeadow, 15 VIII 2006

 

 

    MGŁY OPADŁY

Gdy nic się już nie dzieje 
Mgły opadły i psy poszły spać 
Kołacze się duszą 
Nie dając wytchnienia 
Życie co chciałoby trwać 
A wiatr opłotkami wieje... 

            Białystok, 28 XII 2006
                   
           


    KRÓTKI SEN

Na środku jeziora, 
Na dnie łódki 
Miałem sen krótki. 
Było w nim niebo, 
Były chmury 
I chłopiec, który 
Śnił sen krótki 
Na środku jeziora, 
Na dnie łódki. 

            Longmeadow, 07 V 2006

 

 

 W POKOJU PUSTYM...

W pokoju pustym 
Myśli się snują puste. 
O fotel się otrą pusty, 
Przejrzą się pustym lustrem. 
Bezmyślnie potrząsną 
Ciężką czarną kotarą, 
Coś siądą, coś pląsną, 
Brzdąkną mylnie gitarą. 
Ołówek z biurka strącą, 
Zaszeleszczą pustymi kartkami 
I zbliżającą się nocą 
Bezsennie zapłaczą pustymi łzami. 

            Longmeadow, 08 I 2006

 

 

    ŻYCIE

W świetle małej lampki 
Zegar mozolnie 
Przepycha sekundy 
W nocnej ciszy 
Skrzypi mroźnym krokiem 
Przechodzień za oknem 
W kradzionej popielniczce 
Przygasa papieros, a 
Dym szczypie w oczy 
I łzą czas wycieka. 

            24 I 2007
 

 

    GARSTKA DOBRYCH MYŚLI

Nad miastem gasnącym, 
Na księżyca rąbku 
Przysiadł motyl nocny. 
Delikatnym skrzydeł ruchem 
Rozkołysał nocny promień 
I opadło na mnie puchem 
Strąconych kilka wspomnień, 
Dobrych myśli, marzeń, wrażeń. 
Dmuchnąłem je lekko na biurko 
I zamknę w książce między strony 
Niczym liść jesienią zdobiony. 

Gdy nostalgia mnie dopadnie 
Będę w czasie nowiu tam zaglądał 
Strony odwracając delikatnie 
Srebrny będę blask podglądał. 

            Longmeadow, 03 IX 2006
 

 

    WIATR W KOMINIE

Wiatr w kominie 
Szumią drzewa 
Karmią się demony 
Nocną ciszą 
Szarpie drzwiami 
Wejść czy wyjść 
W pustym parku 
Marzenia wiszą 
Wiatr szumi drzewa 
Mówi w kominie 
Demony kołyszą 
Marzenia zawisłe ciszą. 

            28 I 2007
            

 


    PRZEPUSTKA

Dużo myślę mało myśląc.
Ile będę myślał gnijąc?
Snują się czarne myśli,
Jak babie lato . Wyszli
Już wszyscy, zostałem sam.
_Kończę jeszcze jedno piwo,
I dostrzegam kogoś, o dziwo!
Tak, to on, Abel i Kain.
Odstawiam butelkę i następną
Otwieram, jestem pijany, oni wiedzą.
_Mignął mój dziad ze stryjem
Jakbym usłyszał - My dopiero żyjem.
Odstawiam butelkę. Pukanie.
Otwieram, dziewczyna patrzy na mnie,
Układnie zapraszam, zabawiam.
_Znam tę twarz, nawet dobrze.
Usta, piękny nosek, oczy kobrze,
Takie podstępnie silne, czarne.
Moje spostrzeżenia są marne
Ale  twarz - Kleopatra czy Anna...
_A spójrz, tam w rogu,
Napoleon, przysięgam Bogu,
Nie wierzysz? Wypijmy piwo.
Jest raz ciepło, raz zimno;
Lwy śpiące na Antarktydzie.
_Zapadł już dawno zmrok
Gdyby nie te twarze, brak
Wszelkiej ochoty do życia
Zmusiłby mnie do wycia;
Księżyc i psy, i ty...
_Lecz siedzę i patrzę na nią.
Promyki księżyca na niej igrają.
Jest nam, póki co, dobrze, 
Tylko te oczy kobrze;
I spojrzał jakby coś...
_Chyba nic nie zauważyła,
Dalej jest knująco miła.
Kątem oka dostrzegam Nerona,
A obok niego jego żon;.
Łuna na niebie, płonie...
_Słyszę - Nie uważasz - to ona
Coś mówiła, nie wiem. Korona
Na głowę spadła, wiwaty,
Chrobrego królewskie szaty;
Miecze, tarcze, tłumy, hałas...
_Ona nic nie słyszy, odchodzi.
Odprowadzam. Kapłani młodzi
Wraz ze mną drepczą - 
Źle robią, że z głupców drwią;
Trzy szczyty na pustyni...
_Znowu sam, butelkę otwieram,
Popijam piwo i czuję, że umieram.
Toż to ja! na łożu śmierci.
Łza mi się w oku kręci;
Amen - pusty dźwięk ziemi o wieko...
_Czuję bardzo powolną agonię,
Nie wiem czy życie dogonię.
Eliksir młodości - starości dożyć
Car  by pragnął spać się położyć;
Zerka spod stolika jakoś dziwnie...
_Czuję się otężały, duży i mały.
Patrzę na się, wyszedłem cały,
Skąd was tylu, nie zapraszałem.
Czuję miłość, litość. Tego chciałem?
Dziwny pokój, z rogu, z góry...
_Zapadam się, spadam, w dole
Światło, mocne, silne w oczy nie kole,
Cóż za postać, tej nie znam
Ale znam doskolnale, w sobie sam
Miałem i wracam, budzę się.
_Odstawiam butelkę i następną
Otwieram, jestem pijany, oni wiedzą.
Wchodzi cichutko mama
Taka urocza, taka kochana;
I widzę tę postać, w sobie sam...

            Osowiec, 16,17 XII 1988r.