Skróty:     Ankiety   |  Artykuły   |  Artykuły - ranking   |  Autorzy   |  Bajeczki   |  Blogi   |  Blogi - ranking   |  Fraszki   |  Galerie   |  Jak to zrobić   |  Kulinaria   |  Lepieje   |  Limeryki   |  Newsletter   |  Ogłoszenia   |  Opowiadania   |  Opowieść w odcinkach   |  Piosenki   |  Porady   |  Reportaże   |  Skrypty   |  Tabele   |  Tabulatury   |  Wiersze - ranking   |  Zdrowie   |  Redakcja - kontakt   |  RSS   |  Skorowidz

ŁAWECZKA

Blog Wojtka, zbiór tekstów z Rajgrodzkich Ech z rubryki pt. WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (13) CZERWIEC, LIPIEC 2012

  Komitet "Fajna Gmina" wydał odezwę (patrz str.10)*, w której Niezadowolonych oraz inicjatorów referendum potraktował jako parterów w dyskusji nad problemami naszej gminy. Pan Adam Grzędziszewski swój tekst (patrz str.12)* podpisał jako Przewodniczący Koła Platformy Obywatelskiej w Rajgrodzie. Pragnę wyrazić uznanie dla faktu założenia Koła w Rajgrodzie. Swego czasu starałem się założyć w Rajgrodzie Koło Unii Wolności, co mi się nie udało - wiem więc, że nie jest to zadanie łatwe. Mam nadzieję, że Koło PO będzie dla innych podmiotów społecznych gminy cennym partnerem w rozwiązywaniu naszych problemów. Ufam też, ze Koło uszanuje wieloletnią tradycję izolowania spraw naszej gminy od krajowych konfliktów politycznych. Do nadziei takiej skłania mnie tonacja, w jakiej pan Adam napisał wspomniany powyżej tekst.

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (12)

  Gdy zbierałem drugą ratę podatku, jeden z sąsiadów zapytał: a za co właściwie tego burmistrza chcą odwołać? No to siedliśmy przy kawie i przeanalizowaliśmy krążące zarzuty. Że nietrafione inwestycje! Ten zarzut sąsiad obśmiał – żeby w XXI wieku wodociągi, zapłacone w 75 % ze środków unijnych, nazwać nietrafioną inwestycją, to chyba trzeba na głowę upaść. Tym bardziej, że w ramach „nic nie robienia” ( to kolejny zarzut ) burmistrz tak zorganizował prace wykonawcze , że podatek VAT obciążający rachunek za wodociąg do Orzechówki pozostał w gminie i zasilił fundusz inwestycyjny Zakładu Gospodarki Komunalnej. Że zapłacił 13 tys. zł kary za źle przeprowadzony przetarg na remont przedszkola! Ten zarzut jest prawdziwy, ale śmieszny. Świeżo powołany przez wojewodę zespół do kontroli wykorzystania środków pomocowych chciał się wykazać i szukał kantu na okrągłej pupie. To fakt, że burmistrz miał rację ograniczając przetarg do firm mających doświadczenie w remontach budynków użyteczności publicznej (a to mu właśnie kontrola zarzuciła), ale procesowanie się o to z wojewodą nie byłoby ani polityczne, ani warte ewentualnie odzyskanej kary. A oczekiwane od lat przedszkole okazało się (wbrew oczekiwaniom sceptyków) inwestycją trafioną w dziesiątkę, zaś wydaliśmy na nie ( łącznie z roczną opłatą personelu) 95 tys. zł, pozyskując dotację 380 tys. zł. Że w Urzędzie Miasta zatrudnia rodzinę! Aby tego zarzutu uniknąć, musiałby zatrudniać ludzi z dalszych powiatów, bo wśród starych mieszkańców naszej gminy to każdy każdemu jakimś szwagrem, pociotkiem czy innym kuzynem jest. Natomiast w zarzutach ani słowa o tym , czy w procedurach zatrudniania były jakieś uchybienia, ani czy któraś z tych osób źle wykonuje swoje obowiązki.

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (11)

  Pisałem w poprzednim numerze RE o konieczności podjęcia przez Radę uchwał oszczędnościowych. Z dużymi perturbacjami udało się podjąć uchwały o zamknięciu szkół w Bełdzie i Karczewie. Niezadowolonym z tej decyzji stworzyło to okazję do podjęcia starań o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania burmistrza. Ja bym w tym miejscu sugerował odwołanie Rady a nie burmistrza, bo to ona zamknięcie szkół uchwaliła. Ale tematem referendum zajmę się w następnym odcinku „Ławy”, wygląda bowiem na to, że do tego czasu niezadowolonym przybędą nowe powody do niezadowolenia, gdyż wiele wskazuje na to, że Rada zajmie się kolejną pozycją wydatków budżetowych wielokrotnie przewyższających analogiczne wydatki bogatszych od nas gmin ościennych. Chodzi o koszt dożywiania dzieci szkolnych. Gmina ma obowiązek zapewnienia dzieciom z rodzin o niskich dochodach ciepłego posiłku. Pieniądze na ten cel pochodzą z Ośrodka Pomocy Społecznej, zaś na Urzędzie Miasta spoczywa obowiązek zorganizowania dożywiania. Przysługuje ono 318 dzieciom przez 22 dni w miesiącu przez 10 miesięcy w roku, co daje 69960 posiłków rocznie.

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (10)

  Wygląda na to, że radni „odrobili lekcje. 24 lutego, na wniosek 7 radnych zwołano nadzwyczajną sesję Rady Miasta. Głównym punktem porządku obrad były ponownie uchwały intencyjne o likwidacji szkół w Bełdzie, Karczewie i Rydzewie, które odrzucono na poprzedniej sesji. Frekwencja niezadowolonych z zamiaru zamknięcia szkół była jeszcze większa niż poprzednio, a atmosfera zgromadzenia jeszcze gorętsza. Dopytywano się o „zdrajcę”, który uległ naciskom zwolenników likwidacji ( choć równie zasadne byłoby pytanie, kto przestał ulegać naciskom przeciwników zamknięcia). W dyskusji nie padły żadne nowe argumenty, natomiast nowe były wyniki głosowania. Zdecydowano większością 1 głosu likwidację szkół w Bełdzie i Karczewie. Natomiast 1 głosem „uratowała się szkoła w Rydzewie. „Uratowała się” piszę w cudzysłowie, ponieważ wszystko wskazuje na to, że za rok Rada ponowi procedurę likwidacyjną. Nic bowiem nie wskazuje ani na szybką poprawę finansów gminy, ani na zwiększenie liczby uczniów.

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (7)

  Wypełniła nam się ostatnio przestrzeń publiczna debatą o symbolach:

   Czy sportowiec występujący w kadrze narodowej ma mieć na piersiach białego orła, czy też jakieś logo? Zarząd PZPN uznał, że może to być logo (zwłaszcza że ktoś może wziąć za to nieliche pieniądze), zaś opinia publiczna nieomal jednogłośnie zaprotestowała, żądając przywrócenia narodowej reprezentacji narodowego symbolu.

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (6)

  Jest dobrze – radna Joanna Rydzewska obśmiała burmistrza, że zrobił dyrektorem komunalki faceta, który przez dwa lata nie potrafił wypłacić strażakom gratyfikacji za udział w akcji gaśniczej.

   Jest dobrze – radny Marek Golubiewski zgłosił pretensję, że burmistrz zaprosił tylko wybranych radnych na uroczystość oddania do użytku nowego samochodu strażackiego, a przecież cała Rada głosowała za przeznaczeniem kasy na ten samochód.

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (4)

  Mam wątpliwość.

Gdzieś w piątej czy szóstej klasie podstawówki przerabialiśmy czytankę „Zamach na Cafe-Club”. Opowiadała ona o tym, jak to pod koniec hitlerowskiej okupacji, bojowcy Gwardii Ludowej, do lokalu nur für Deutsche na warszawskim Dworcu Głównym wrzucili paczkę granatów. Zafascynowany dzielnością bojowców podzieliłem się swoimi wrażeniami z rodzicami, a oni zwrócili moją uwagę na inną okupacyjną akcję, w czasie której żołnierze Armii Krajowej wykonali wyrok śmierci na kacie Warszawy, generale SS Kutscherze. Zwrócili moją uwagę nie tyle na militaria, które tak podniecały małolata, co na drobną – na pozór – różnicę formalną. Otóż zamach na Cafe-Club był akcją terrorystyczną, zaś egzekucję na Kutscherze wykonano z wyroku sądu. Bowiem przez całą okupację – historycy nie znają innego takiego przypadku - w podziemiu działały instytucje Państwa Polskiego: armia, wywiad, sądy, szkolnictwo, opieka społeczna. Armia Krajowa walcząc o wolne Państwo Polskie dokładała wszelkich starań, by przestrzegać procedur w tym państwie obowiązujących; jeśli zabijała konfidenta czy szmalcownika to nie ot, tak sobie, lecz po rozpatrzeniu sprawy przez sąd i po wydaniu wyroku.

Strony