REJS TOWAROWY - Strona 4 z 7

Oceń opowiadanie: 
Średnia: 3.4 (135 głosujących)


   Śniły mu się lasy z dzieciństwa. Wielkie, wiekowe, szumiące sosny. Pod nimi zagajniki jałowca i morze paproci. Szedł przez tę puszczę bez celu. Bardzo długi spacer bez początku i końca. Zatrzymywał się co jakiś czas i patrzał w górę, na wierzchołki drzew rozczesujące z rzadka porośnięte chmurami niebo. Patrzał tak, aż jasność błękitu wyciskała łzy z szeroko otwartych oczu, a ruch kołyszących się na wietrze drzew i wędrówka chmur nad nimi przywoływały zawroty głowy. Po paru takich przystankach dotarł do luźno porośniętej brzozami polany. Znów spojrzał w niebo. Rzadkie chmury tu jakby szybciej przepływały i błękit nieba wydawał się bardziej wyraźny. Szum małych, jasnozielonych listków potęgował doznanie chwili. Stał zachwycony z głową zadartą aż do bólu karku, ale nie opuszczał jej nie chcąc stracić ani odrobiny tego wspaniałego w swej prostocie widoku. Stał tak jakby był częścią tego brzozowego zagajnika. Pomyślał przez chwilę, że nigdy się stąd nie ruszy. Oto zapuszcza korzenie i pokrywa się białawą korą w małe czarne kreseczki. Wyciągnął szeroko rozstawione ręce w kierunku nieba, rozciapierzył palce i otworzył usta do okrzyku w zachwycie, i zachwiany nagłym zawrotem głowy runął w dół, na ziemię. Jeszcze chwila i padnie na miękkie mchy i znów będzie, leżąc na plecach patrzeć w niebo, jeszcze troszkę obróci ciało i już spotka przecudnie pachnącą ziemię. W tym momencie dostrzegł kanciaty, ucięty ręką człowieka pień drzewa, nieuchronnie zmierzający na spotkanie jego głowy...


   Wyrwany ze snu nagłym upadkiem z fotela nie mógł dojść do siebie. Leżał na plecach nad sobą mając pulpit mostka kapitańskiego w kształcie rozbudowanego biurka. Wyraźnie czując jakiś uraz głowy delikatnie poruszył nią i czując pulsujący ból powyżej skroni, dziwnie mrowiącymi dłońmi zaczął obmacywać czaszkę. W pół drogi między prawą skronią a ciemieniem wyczuł dużego, pulsującego gorącem i mocno wilgotnego guza. Lekko zdziwiony przesunął palce prawej ręki przed oczy - były, jak i cała ręka czerwone od krwi. Patrzał na dłoń dłuższą chwilę nic nie rozumiejąc. Po jakimś, bezsensownie długim czasie zaczęło do niego docierać, że śpiąc w fotelu, zsunął się z niego i uderzył w obudowy pod pulpitem stołu kapitańskiego.


    Delikatnie poruszając głową, nie wiedząc na ile groźny jest uraz, rozglądał się co może zrobić dla poprawy sytuacji. Przy prawym uchu leżała plastykowa obudowa wcześniej okrywająca skomplikowaną mieszaninę kabli i płyt pokrytych czarnymi i niebieskimi kostkami. Tuż za głową zauważył tan sam widok kabli i płyt, więc domniemywał drugą pokrywę, leżącą gdzieś za nim. Przez blat nad tą drugą częścią prześwitywało światło, pewnie przez szczeliny przy przyciskach na pulpicie. Te sączące się światło kojarzyło mu się z, tak nagle przerwanym snem - wyglądało jak promienie słońca prześwitujące poprzez liście. Na tyle go to zaintrygowało, że przez minutę, może dwie patrzał jak w śnie na te światło.


   Gdy już postanowił się podnieść i opatrzyć swoje rany jego wzrok przykuło dziwnie jaskrawe, kontrastujące odbicie. Przedzierający się przez szczelinę, przy którymś tam przycisku, promień światła uwidaczniał jaskrawym odbiciem jakąś część skomplikowanej arterii kabli pod blatem pulpitu. Zaintrygowany innością tego tła, zaczął się przyglądać mimowolnie, co mogło tak mogło przykuć jego uwagę. Po chwili zauważył zupełnie nie pasujący do reszty plątaniny kabli kształt. Przez moment pomyślał o konsekwencjach grzebania w strukturach statku na których się nie znał, ale w końcu, co miał do stracenia. Sięgnął, czerwoną od własnej krwi ręką w tym kierunku i złapał za błyszczący, podłużny przedmiot. Spróbował nim poruszyć ale , czy to użył za mało siły, czy też ręka była zbyt śliska od krwi, nie udało mu się. Poczuł tylko mrowienie w palcach i zauważył jakby iskrzenie pod nimi. Poirytowany sięgnął jeszcze raz i zdecydowanym, silnym ruchem wyszarpnął przedmiot zaplątany w kable.


   Opatrzywszy ranę dłuższą chwilę przyglądał się końcówce ułamanego pilnika do paznokci. Ból głowy nie pozwalał mu się skupić więc połknął tabletkę uśmierzającą i położył się spać.

Komentarze

Oj, pogubił się człek, pogubił   ale się pozbierał 

W sumie może być.

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Allows breaking the content into pages by manually inserting <!--pagebreak--> placeholder or automatic page break by character or word limit, it depends on your settings below. Note: this will work only for CCK fields except for comment entity CCK fields.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA