PRZED SIEBIE Na spacer nocą w rozmarzenie,
byle z czerwcem przed siebie,
z uśmiechem księżyca nad głowami...
Anioł szedł obok,
z nim szelest pachnący,
świerszcze mu przysiadły na skrzydłach.
W stawie srebrem zalśniły krople
na drzemiących nenufarach.
Oddechem jaśmin piliśmy jak wino.
Zagrała nocna cisza
szmerem i szumem i wiatrem
nocny koncert
na spacer na cztery ręce.
I nic tylko przystanąć
słuchać, wtórować szeptem
zachwyt mieć w ciepłych policzkach
pod rzęs opuszczonych cieniem.
Byle gdzie, byle z czerwcem nocą
na manowce skrytego marzenia
jeszcze sen zdążymy wyśnić
teraz chodź...
* Każdy z komentarzy jest opinią wpisującego. Właściciel strony nie bierze odpowiedzialności za ich treść. *
Edmund - 05 marca 2009 r, 21:08
Noc-siostra namiętności,księżyc-niemy świadek miłosnych uniesień.Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem,możemy latać wtedy,gdy obejmujemy drugiego człowieka.Tylko dokąd się spieszyć?By spełnić swe marzenia?Bije stąd głębia niespełnienia. Pragnienie przeżycia tajemniczego uniesienia,za cenę tego co wokół nas piękne.