Skróty:     Ankiety   |  Artykuły   |  Artykuły - ranking   |  Autorzy   |  Bajeczki   |  Blogi   |  Blogi - ranking   |  Fraszki   |  Galerie   |  Jak to zrobić   |  Kulinaria   |  Lepieje   |  Limeryki   |  Newsletter   |  Ogłoszenia   |  Opowiadania   |  Opowieść w odcinkach   |  Piosenki   |  Porady   |  Reportaże   |  Skrypty   |  Tabele   |  Tabulatury   |  Wiersze - ranking   |  Zdrowie   |  Redakcja - kontakt   |  RSS   |  Skorowidz

GDZIEŚ TAM... - Strona 3 of 18


   Ogarnęła go szarość murów i mimowolnie zaczął uważniej przyglądać się ciemniejszym zaułkom. Znowu odezwał się w mim dzwonek alarmowy - coś przeoczył, czegoś zapomniał. Rozejrzał się czujniej, nozdrza pochwyciły lekki, wilgotny i o cokolwiek dziwnym zapachu powiew. Nieświeży oddech miasta, pomyślał. Dziwnie skojarzyło mu się to z wejściem do negrofrańskiej dżungli, o tyle różnej od innych lasów, że tam żyło i polowało wszystko, dosłownie. Nie można było być do końca pewnym czy kamień, na którym przysiadłeś dla odpoczynku, nie rozpuszcza cię po cichutku. Bo jak się okazuje to jednak nie kamień, ale wielki, nieruchliwy Gamblin, który pod wpływem dotyku wydziela lepką, żrącą substancję i zanim się zorientujesz już jesteś ze smakiem absorbowany przez grubą i twardą skórę cichego myśliwego.
   Odrzucił dziwne myśli gwałtownym ruchem głowy, złapał taksówkę i kazał się wieźć do "Cha-Cha". Była to duża restauracja, z dobrą renomą i jeszcze lepszą kuchnią. Usytuowanie na styku dzielnicy portowej, centrum oraz miasteczka tych, którym udaje się dostatnio żyć dawało więcej bogatszych klientów, a to, że właścicielem lokalu jest brat Dona, dawało właściwą ochronę. Nikt nie chciał być wrogiem Agawy.
   Po czyściejszych ulicach i lepszych pojazdach domyślił się, że już jest niedaleko, więc zaczął zastanawiać się co zrobi jak już znajdzie czarującą Donę. Jak ją podejść, a może od razu przycisnąć? Postanowił zostawić to na później, najpierw musi ją znaleźć. Z tym raczej nie powinien mieć problemu, z tego co wiedział Dona była jedną z tancerek w "Cha-Cha". Wykonywano tam jeden z najlepszych numerów jakie widział w życiu, nazywano to tańcem brzucha i setki mężczyzn wlepiało pożądliwy wzrok we wspaniałe ciało tancerki. Dona tańczyła w grupie z trzema innymi dziewczynami, przed główną atrakcją wieczoru. Też była zachwycająca, ale jednak to nie to.
   Taksówka podjechała pod restaurację i szofer niesympatycznym kasłaniem dawał znać, że czas uiścić rachunek. Zerknął w okienko taksometru, jak zwykle nie obyło się bez drobnego szachrajstwa. Ujmą na honorze byłoby gdyby taksówkarz miał uczciwy licznik. Nikt tu zresztą już nie zwracał na to uwagi, doliczanie było niejako wpisane w niezbyt pociągający pejzaż Miasta. Wyjrzał przez okno, rozejrzał się z niesmakiem, westchnął i sięgnął po portfel. Zapłacił, wysiadł i chowając portfel zorientował się co przeoczył. Sięgnął jeszcze raz pod połę marynarki. Nie zabrał ze sobą żadnej broni. W tym mieście mógł to być śmiertelny przypadek sklerozy, szczególnie, iż od początku miał wrażenie, że jest śledzony. Przez chwilę zawahał się czy nie wracać, ale z drugiej strony Don oczekiwał zwrotu towaru, a nikt nie chciałby, zabijając, przejąć takiego długu.
   Przystanął w pół kroku. No, właśnie, dlaczego jeszcze żyje? Cała fura droiny znika, a on, pierwszy, który będzie robił wszystko aby ją odzyskać, pozostawiony przy życiu. Owszem poturbowany, ale w zasadzie cały. Nieraz w młodzieńczych latach w gorszym stanie wracał z dyskoteki. To się już w ogóle kupy nie trzyma. I na pewno potrzebuje wyjaśnienia.

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Allows breaking the content into pages by manually inserting <!--pagebreak--> placeholder or automatic page break by character or word limit, it depends on your settings below. Note: this will work only for CCK fields except for comment entity CCK fields.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA