Skróty:     Ankiety   |  Artykuły   |  Artykuły - ranking   |  Autorzy   |  Bajeczki   |  Blogi   |  Blogi - ranking   |  Fraszki   |  Galerie   |  Jak to zrobić   |  Kulinaria   |  Lepieje   |  Limeryki   |  Newsletter   |  Ogłoszenia   |  Opowiadania   |  Opowieść w odcinkach   |  Piosenki   |  Porady   |  Reportaże   |  Skrypty   |  Tabele   |  Tabulatury   |  Wiersze - ranking   |  Zdrowie   |  Redakcja - kontakt   |  RSS   |  Skorowidz

GDZIEŚ TAM... - Strona 2 z 18


   Nie mogąc znieść tuzina długonogich, niebieskookich blondyn przeplecionych tabunem łysych wielkoludów wyłamujących drzwi i potrafiących tylko kopać jego krocze i walić ciężkimi pałami w jego głowę, obudził się zlany potem. Z walącym sercem, ciężko dysząc siedział na łóżku wodząc otępiałym wzrokiem za lufą pistoletu, który kierował we wszystkie kąty kajuty. Minęło parę chwil zanim zorientował się gdzie jest i opuścił broń.
   - Nieźle mi dosunęli - mruknął macając guzy na głowie - tyle dobrego, że cała.
   Zsunął się z koji i powlókł się do łazienki.
   Gwiżdżąc coś tam ( nigdy się nie dowiedział co), jakiegoś Beethovena ( podobno jakiś kompozytor, ale nie dałby za to głowy), wziął prysznic, ogolił się i zadowolony z siebie ( nie wiedzieć czemu), z papierosem w ustach i świeżą kawą zasiadł w fotelu celem zaplanowania sposobu odzyskania towaru.
   Po jakichś dziesięciu minutach bezmyślnego gapienia się w ścianę wstał, zmienił szlafrok na coś bardziej wyjściowego i udał się do tak zwanego miasta. Nie za bardzo wiedząc co ma robić udał się tą samą drogą co ostatnio.
   Najpierw wzdłuż szeregu małych doków towarowych, do których był zacumowana i jego landara, do ciągu łączącego te szeregi i dalej, ruchomym chodnikiem, do głównego mola, które jednocześnie było początkiem miasta.
   Miasta- tak mawiali tubylcy i tak zostało, a jego ojciec mawiał - "Strzeż się tych miejsc, Mateuszu"- i od razu oglądał się za plecy. Tak..., aż ciarki mu przeszły. Jak był mały tak właśnie wyobrażał sobie skraj straszliwego boru, zasłyszanego z bajek babki, mawiającej, iż tylko wielki rycerz Santiago potrafił go przejść, a już na pewno nie chodzi się tam na grzyby. Pierwsze budynki stanowiły jak gdyby granicę między światłem a ciemnością. Im bardziej chcesz coś zobaczyć w głębi pierwszej uliczki tym bardziej się wydaje ci ona ciemniejsza. I te nieodparte wrażenie, że jesteś śledzony przez wiele oczu. Miał dość duże doświadczenie, tak mu się przynajmniej wydawało, w dawaniu sobie rady w przeróżnych dziwnych miejscach, ale tu dostawał gęsiej skórki na sam widok Miasta i ciągle miał wrażenie, że już na wstępie coś ważnego przeoczył. Trochę to przypominało nurkowanie w nieznanych ciemnych wodach i choć nie bardzo mu się chciało, zanurzył się w pierwszą, napierającą na niego, ciemną falę dzielnicy portowej.

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Allows breaking the content into pages by manually inserting <!--pagebreak--> placeholder or automatic page break by character or word limit, it depends on your settings below. Note: this will work only for CCK fields except for comment entity CCK fields.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA