Skróty:     Ankiety   |  Artykuły   |  Artykuły - ranking   |  Autorzy   |  Bajeczki   |  Blogi   |  Blogi - ranking   |  Fraszki   |  Galerie   |  Jak to zrobić   |  Kulinaria   |  Lepieje   |  Limeryki   |  Newsletter   |  Ogłoszenia   |  Opowiadania   |  Opowieść w odcinkach   |  Piosenki   |  Porady   |  Reportaże   |  Skrypty   |  Tabele   |  Tabulatury   |  Wiersze - ranking   |  Zdrowie   |  Redakcja - kontakt   |  RSS   |  Skorowidz

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (67) KWIECIEŃ 2018

  Takiej gali to w Rajgrodzie dawno nie było. Stawiły się na nią 6 kwietnia, w komplecie, władze gminne z Radą Miasta i Burmistrzem na czele, a na ich zaproszenie z jednej strony wszyscy sołtysi, z drugiej zaś bogata reprezentacja władz powiatowych i wojewódzkich w osobach starosty Zygmunta Kruszyńskiego, jego zastępcy Alicji Rutkowskiej, dwóch wiceprzewodniczących Sejmiku Podlaskiego panów Mieczysława Bagińskiego i Jacka Piorunka oraz wicemarszałka woj. podlaskiego Macieja Żywno. Nie dopatrzyłem się obecności przedstawiciela wojewody, przez co impreza nabrała charakteru wyraźnie samorządowego, co w związku z nadchodzącymi jesienią wyborami nie wydaje się czymś zaskakującym. Merytorycznie także samorządowy charakter był uzasadniony, jako że za problemy komunalne odpowiada samorząd lokalny, a problemem władz Rajgrodu była dogorywająca oczyszczalnia ścieków. Wybudowano ją trzydzieści lat temu jako pierwszą w naszym rejonie, jednakże w technologii, którą wówczas zaczęto już wycofywać . Tak więc nowa, supernowoczesna oczyszczalnia była godnym powodem zgromadzenia, które na jej uroczyste otwarcie przybyło. Uroczystość rozpoczęła się poświęceniem obiektu przez księdza proboszcza, po czym, po licznych przemowach, obiekt ów zwiedziliśmy. Oprowadzała nas i objaśnień udzielała kadra wykonawcy, jednakże z powodu wiosennego wiatru i szerokiego rozproszenia publiczności niewiele do mnie dotarło. Odsyłam zatem siebie jak i szanownych czytelników do artykułu na str. jak tez wywiadu z dyrektorem Markiem Kostrzewskim. Zauważę jedynie, że koszta w wysokości blisko 7 mln. zł. w ponad połowie pokryła Unia Europejska, co w obliczu permanentnego konfliktu rządu z Brukselą i w związku z tym marnie rokujących na przyszłość unijnych dotacji, w przyszłej kadencji władz gminnych byłoby zapewne niemożliwe.

Mimo wiosennego słonka, wzmiankowany zimny wiatr sprawił, że wszyscy z uznaniem przyjęli propozycję udania się do „Raju” na uroczysty obiad. Obiad był niezwykle wykwintny, przeplatany licznymi toastami a towarzyszyła mu przygotowana przez dyr. Kostrzewskiego prezentacja pokazująca co było, jak powstawało nowe i co w wyniku tego jest. Dla pracowników Urzędu Miasta zaangażowanych w realizację tego co powstawało i już jest, niewątpliwie najprzyjemniejszym „daniem” było publiczne ich uhonorowanie przez burmistrza. Uważam, że w tym miejscu należy wymienić ich wszystkich, jednakże boję się czynić to z pamięci by, broń Boże, kogoś nie pominąć, zaś pozyskania listy ze źródeł oficjalnych z odpowiednim wyprzedzeniem zaniedbałem. Kajam się tedy i obiecuję, że przed następną „Ławeczką” źródła te odwiedzę. Podzielę się natomiast spostrzeżeniem, które podczas wręczania uhonorowań uczyniłem a z powodu którego publicznie burmistrzowi podziękowałem i złożyłem wyrazy uznania. Otóż bodaj wszyscy ci pracownicy pochodzą z naboru uczynionego jeszcze przez burmistrz Karpińskiego i przy nim zdobywali pierwsze doświadczenia w opracowywaniu projektów i pozyskiwaniu unijnych środków. Burmistrz Gliniecki – wbrew rządowym wzorcom – nie rozgonił tej ekipy. Przeorganizował ją, po swojemu rozłożył akcenty, ale wykorzystał ich doświadczenie i znajomość realiów gminy zamiast zamiast zaczynać od zera z gronem ziomków – dyletantów.

Kolejnym wydarzeniem, które powinno być odnotowane w „Ławeczce”, było kwartalne spotkanie z sołtysami, któremu burmistrz nadał formę wycieczki do fabryki „Pronaru” w Narwi. Z nadmiaru zajęć nie pojechałem na nie, a zdaniem uczestników powinienem żałować, bo już w autobusie, przy śpiewankach i serwowanych przez panie sołtyski kanapkach na przegryzkę, atmosfera zrobiła się sympatyczna. Ale przede wszystkim było ciekawie. O rozmiarach przedsiębiorstwa niech świadczy fakt, że samych wielkich przyczep zaplanowano na kwiecień 420. Takie rozmiary produkcji pozwalają, by do biznesowych podróży właścicieli służył helikopter oraz trzy samoloty, które uczestnicy wycieczki oglądali w hangarze pobudowanym koło pasa startowego. Ale zanim tam doszli, zwiedzali poszczególne wydziały fabryki oprowadzani przez ich kierowników. W walcowni duże wrażenie sprawiły ogromne prasy, które 6-cio tonowym naciskiem formowały z grubych blach elementy przyczep. Zwiedzano tez halę obrabiarek, montażu oraz lakiernię. Mimo fabrycznego hałasu każdy dokładnie słyszał objaśnienia, gdyż oprócz obowiązkowego kasku został wyposażony w słuchawki połączone z wiszącym na szyi odbiorniczkiem zaś oprowadzający nadawał przez mikrofon z nadajnikiem. Wycieczkę zakończył smaczny obiad w Narwi i, równie sympatyczna jak poranna, droga powrotna Uczestnicy zobowiązali mnie, bym w ich imieniu podziękował burmistrzowi za ciekawą inicjatywę, co niniejszym czynię.

Sołtys Wojciech



Tekst opublikowany w Piśmie Towarzystwa Miłośników Rajgrodu „Rajgrodzkie Echa”




Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Allows breaking the content into pages by manually inserting <!--pagebreak--> placeholder or automatic page break by character or word limit, it depends on your settings below. Note: this will work only for CCK fields except for comment entity CCK fields.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA