Zaloguj   |  Zarejestruj

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (64) STYCZEŃ 2018

  To było jak pojedynek Dawida z Goliatem. Tyle że Dawid był zespołowy i Goliat też. Dawid to wystawiony przez burmistrz Glinieckiego zespół gminnych urzędników: skarbnik Jadwiga Stryjecka, kierowniczka referatu podatkowego Barbara Prostko oraz prawnik Andrzej Chmielewski. Goliat to wynajęte przez Farmę Wiatrową dwie czołowe kancelarie prawnicze specjalizujące się w prawie podatkowym. Polem bitwy był Wojewódzki Sąd Administracyjny poszło zaś o wysokość podatku należnego Gminie od Farmy. Harce przedbitewne zaczęły się ponad rok temu – Farma usiłowała przekonać Gminę, by nie podnosiła podatku, bo oni nie wytrzymają takich obciążeń i wszystkie inne gminy z obszaru ich działania to zrozumiały. Pierwszym ruchem formalnym było złożenie przez Farmę w styczniu 2017r. deklaracji podatkowej na kwotę blisko 870 tys., (co jest kwotą podatku od wartości elementów budowlanych wiatraków ), czyli deklaracji identycznej z ubiegłoroczną. Ponieważ od stycznia 2017 obowiązują nowe przepisy, nakazujące liczyć podatek od wartości całego wiatraka, w kraju wokół branży wiatrakowej zaczął narastać ferment. W jego wyniku Farma zwróciła się do Gminy o wydanie interpretacji prawnej przepisów. Gmina odpowiedziała, że należy płacić od wartości całego wiatraka, a trzeba wiedzieć, że najdroższymi elementami wiatraka są jego części ruchome (gondola, śmigi i generator wraz z całą elektroniką). W wyniku tej interpretacji Farma złożyła deklarację na kwotę 1mln 142 tys. dopłacając brakujące 274 tys. Jednocześnie wynajęta przez Farmę kancelaria zaskarżyła wydaną przez Gminę interpretację do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA). Sąd wydał wyrok na korzyść Gminy, ale to był dopiero koniec rundy wstępnej. Gmina bowiem zakwestionowała przyjętą przez Farmę do obliczenia podatku wartość wiatraków. Farma uważała, że należy przyjąć wartość rynkową, a ta, w związku z wprowadzeniem niekorzystnych dla wiatrakowej branży stref ochronnych, bardzo zmalała. Gmina wydała zaś interpretację, że należy przyjąć wartość początkową. A uzasadniała to nie jedną ustawą, ale misternym splotem przepisów środowiskowych, budowlanych, podatkowych i ogólnych. To uzasadnienie spotkało się z uznaniem WSA, do którego Farma znów zaskarżyła gminną interpretację przepisów. I tak w przeddzień Wigilii na gminne konto wpłynęło ponad 2 300 tys., czyniąc z pierwotnego podatku w wysokości niepełnych 870 tys. podatek w wysokości blisko 3,5 mln..Farma odwoła się zapewne i, miejmy nadzieję bezskutecznie, do NSA, ale już na dotychczasowy wynik zmagań maleńkiej gminy z wielkimi kancelariami należy patrzeć z uznaniem.

Śp. Andrzej Lepper zapowiedział kiedyś z sejmowej mównicy, że w wielkiej polityce to „Wersalu” nie będzie. No i wykrakał. Przed wyborami mieliśmy brutalne kłamstwo o „Polsce w ruinie”, które jawnie się kłóciło z powszechnie dostępnym widokiem gruntownie zmodernizowanego kraju. Dziś gmina musiała zrezygnować z zaplanowanej budowy dróg z powodu gigantycznych cen dyktowanych przez firmy drogowe, które przebierają w kontraktach jak w ulęgałkach. Przez półtora roku bowiem, kiedy to rząd „dobrej zmiany” wywracał do góry nogami wszystkie programy inwestycyjne przygotowane przez poprzedników, miały zamknięty front robót, a teraz rząd owe programy chce wykonać w czasie prawie o połowę krótszym. Mamy też opozycję, która przez długi czas nie była w stanie zauważyć, że program „500+” całym grupom społecznym wyrównuje wieloletnie poczucie wykluczenia, zaś do dziś „nie zauważa”, że uszczelnienie przez ministra Morawieckiego systemu podatkowego zaowocowało ogromnym wzrostem dochodów budżetowych. A jak jest w naszym Rajgrodzie? Ja nie wiem, czy burmistrz Gliniecki lubi byłego burmistrza Karpińskiego. Wiem, bo mówi o tym otwarcie, że ma inne poglądy na temat zarządzania gminą. Ja nie wiem, czy radny Karpiński lubi burmistrza Glinieckiego. Domniemywam, że mogą różnie oceniać politykę rządu. Ale w czasie obrad Rady Miasta słyszę oświadczenie burmistrza, że nie byłoby wypracowanego przez jego urzędników „sukcesu podatkowego”, gdyby nie było „trafionej w 10” decyzji burmistrza Karpińskiego o budowie Farmy Wiatrowej. W odpowiedzi słyszę uznanie radnego Karpińskiego dla tak efektownej kontynuacji jego pomysłu. I choć pani Skarbnik nie ma zapewne w swoich tabelkach rubryki, gdzie by można to zaksięgować, to ten nasz rajgrodzki „Wersal” okazuje się być nielichym kapitałem.

Sołtys Wojciech



Tekst opublikowany w Piśmie Towarzystwa Miłośników Rajgrodu „Rajgrodzkie Echa”






PS. Muszę jeszcze wyrazić swą radość z sąsiedztwa, w jakim Redakcja umieściła poprzednią „Ławeczkę”. Biskupem Grzegorzem Rysiem, który jest bohaterem tego artykułu, jestem bowiem zauroczony od 2011 roku, kiedy to, będąc jeszcze rektorem krakowskiego seminarium, przejął On po zmarłym biskupie Józefie Życińskim rubrykę „Okruchy Słowa” w „Tygodniku Powszechnym”. To niesłychanie pożywne Okruchy. Jego książkę „Wiara z prawej, lewej i bożej strony” podarowałem Bibliotece Publicznej w Rajgrodzie oraz parafiom w Rajgrodzie i Rydzewie. Gorąco polecam. A o zasięgu uznania dla biskupa zaświadczyli przed dziennikarzami starzy, łódzcy księża mówiąc, że takich tłumów jak na Jego ingresie, to oni w łódzkiej katedrze i wokół niej jeszcze nie widzieli. Kliknijcie na „You Tubie” „taniec rysia” oraz inne, pojawiające się przy nim linki – warto.

Szanowni Państwo!

Po upływie siedmiuset lat od swojej pierwszej w Rajgrodzie bytności odwiedził nasze miasto ponownie Wielki Książę Litewski TROJDEN. Miało to miejsce w czasie Dni Rajgrodu Anno Domini 2017, którą to uroczystość Książę swą obecnością uświetnił. A nawet, wraz z Królem Kazimierzem, który na tę okoliczność raczył był zleźć ze swego postumentu w parku miejskim i przybyć do amfiteatru, zaśpiewali całkiem zgrabną piosenkę. Książę TROJDEN w zaświaty się oddalając, w proroczym widzeniu przewidział dzisiejszą aukcję, na okoliczność której pozostawił nam w darze swoją książęcą zbroję i zalecił, by licytację onej zbroi rozpocząć od kwoty złotych polskich (np. stu).

Dodaj komentarz