Skróty:     Ankiety   |  Artykuły   |  Artykuły - ranking   |  Autorzy   |  Bajeczki   |  Blogi   |  Blogi - ranking   |  Fraszki   |  Galerie   |  Jak to zrobić   |  Kulinaria   |  Lepieje   |  Limeryki   |  Newsletter   |  Ogłoszenia   |  Opowiadania   |  Opowieść w odcinkach   |  Piosenki   |  Porady   |  Reportaże   |  Skrypty   |  Tabele   |  Tabulatury   |  Wiersze - ranking   |  Zdrowie   |  Redakcja - kontakt   |  RSS   |  Skorowidz

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (63) LISTOPAD, GRUDZIEŃ 2017

  Czytając w poprzednim numerze „RE”, w notatce o wizytacji rajgrodzkiej parafii przez biskupa Jerzego Mazura, o smutku Jego Ekscelencji z zaledwie 30 procentowego udziału parafian w praktykach religijnych, przypomniałem sobie mój felietonik „Z ŻYCIA KOŚCIOŁA 11”. Pozwolę sobie przytoczyć jego fragment:

„Kiedy zdarzy mi się wyjść z kościoła przed ogłoszeniami parafialnymi i widzę siedzących pod kościelnym murem gimnazjalistów oczekujących na podpisanie indeksu, to mam smutne przekonanie, że dyscyplina wsparta powagą kościelnego urzędu nie zapobiegnie ich pożegnaniu z Kościołem zaraz po otrzymaniu Bierzmowania. Kiedy czytam o Dorothy Day (oraz innych „lewakach”), którzy zrozumieli, że najlepszym lekarstwem na ludzkie biedy jest miłość stosowana według recepty Jezusa, uświadamiam sobie moc Ewangelii.”


Wzmiankowany felieton był przedostatnim zamieszczonym w „RE”, jako że osoby określające linię programową gazety uznały (w imieniu czytelników) moje pisanie za zbyt wysublimowane teologicznie i zasugerowały przeniesienie go do bardziej specjalistycznego czasopisma. Pozwoliłem sobie na chwilę wrócić do tej teologicznej tematyki aby spróbować zwrócić uwagę, że w owych zasmucających Ekscelencję 70 procentach niepraktykujących znaczący udział mają i ci gimnazjaliści spod kościelnego murku, jak też wolontariusze Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, którzy podczas kwesty usłyszeli, że uczestniczą w dziele szatana. I być może przyczynić się do skojarzenia przyczyny ze skutkiem.

Choć z praktykowaniem pobożności nie wyglądamy najlepiej, to całkiem nieźle wygląda chrześcijańska praktyka inspirowana słowami „cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, mnie uczyniliście” (To z opisu Sądu w 25 rozdziale wg Mateusza. Przeczytajcie koniecznie, lektura to krótka, ale fascynująco jednoznaczna!) Na przykład w czasie ostatniej sesji Rady Miasta pani Helena Truszkowska o następne kilka kroczków popchnęła temat utworzenia w Rajgrodzie szeroko dostępnego ośrodka rehabilitacji. Zorganizowany w oparciu o zasoby lokalowe i sprzętowe Szkoły, pomoc prawną i finansowa Urzędu Miasta oraz kadrę i pracę organizacyjną Stowarzyszenia „Nadzieja” służyłby i niepełnosprawnym dzieciom, i seniorom, i różnym innym puszystym i połamańcom. Mam nadzieję, że upór i konsekwencja pani Heleny, oby nie zakłócone odreagowywaniem zniecierpliwienia na długotrwałe procedury urzędowe, doprowadzą do zrealizowania tego ciekawie pomyślanego i potrzebnego projektu.

Na zakończenie temat, można powiedzieć, świąteczno-folklorystyczno-kulturalny. Otóż gmina nasza, wespół z wieloma gminami okolicznymi, starostwami tudzież kilkoma nadleśnictwami zafundowały swoim obywatelom i pracownikom galowy koncert Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”. Głównym organizatorem było starostwo ełckie a miejscem koncertu Hala Sportowo Widowiskowa w ełckich Barankach. Półtora tysiąca widzów, usadowionych na trybunach oraz na zastawionym krzesłami parkiecie, entuzjastycznie oklaskiwało dynamiczne tańce, bogatą kolekcję strojów ludowych oraz mniej lub bardziej znane piosenki. Mnie ten Zespół troszkę za bardzo kojarzył się z orkiestrą i chórem filharmonii oraz baletem klasycznym. 40 lat temu był znacznie bliżej autentycznego folkloru. Ale publiczności się podobał, a ja nie zamierzam zrzędzić. Przytoczę natomiast dwie ciekawostki. Pierwsza przypomniała mi się w czasie „Tańca Zbójnickiego”. Jeśli sięgniecie do literackich opisów tego tańca z czasów, kiedy to doktor Chałubiński odkrywał góralszczyznę, to znajdziecie żywiołowe, chaotyczne skoki, przysiady i galopady, nie mające nic wspólnego ze współczesną prezentacją zespołową, a tym bardziej z choreografią . Zaintrygowany tą rozbieżnością Antoni Kroh, wybitny etnograf, który ze względów zdrowotnych znaczną część dzieciństwa spędził w Bukowinie Tatrzańskiej, zaczął szperać. I wyszperał: w dokumentacji pozostałej po obchodzonych w Krakowie z wielką pompą uroczystościach 500-lecia Bitwy pod Grunwaldem, odnalazł dokumentację choreograficzną „Tańca z Toporkami”, wykonanego przez młodzież z Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” - wypisz, wymaluj „Zbójnicki”. Z czego wynika, że „pradawny” taniec zbójnicki liczy dziś sobie całe 107 lat. Drugą ciekawostkę, która przypomniała mi się w czasie wiązanki ognistych krakowiaków, opowiedział mi mój Tata. W 1936 roku uczestniczył On w Londynie w Światowym Zlocie Skautów, na którym ekipa polskich harcerzy zrobiła furorę. Zamiast bowiem, tak jak inne ekipy, defilować w takt wojskowych marszów, maszerowali po Londynie z orkiestrą przygrywającą dziarskie krakowiaki.

Program zakończył się króciutkim koncertem kolęd (w którym radosne „Bóg się rodzi” miało przepisowy rytm i tempo poloneza, nie zaś, jak zazwyczaj się zdarza, pieśni żałobnej), co wspomniawszy nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Państwu radosnego Bożego Narodzenia.

Sołtys Wojciech



Tekst opublikowany w Piśmie Towarzystwa Miłośników Rajgrodu „Rajgrodzkie Echa”




Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Allows breaking the content into pages by manually inserting <!--pagebreak--> placeholder or automatic page break by character or word limit, it depends on your settings below. Note: this will work only for CCK fields except for comment entity CCK fields.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA