Zaloguj   |  Zarejestruj

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (60) SIERPIEŃ 2017

   Nie wiem, czy Państwo zauważyli, że nasza – niemalże przysłowiowa – zawiść sąsiedzka zyskała w ostatnich latach nowe oprzyrządowanie. Otóż za Niemca donoszono, że ktoś zaszlachtował świniaka albo że ma nie po chrześcijańsku w rozporku. Za komuny w dobrym tonie było wskazywanie stosownym organom, zwłaszcza przed sąsiedzkim weselem, że w sadku za stodołą bulgoce bimber. Dziś do stosownych organów wpływają anonimy, że rolnicy niesłusznie pobierają unijne pieniądze.

Pierwszym przypadkiem, o którym – już przed kilku laty – usłyszałem, był donos na starszego rolnika który odpisawszy gospodarstwo synowi uzyskał „Rentę Strukturalną”. Był to temat memu sercu bliski, gdyż sam, przekazując gospodarstwo synowi, podpisałem w umowie z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) zobowiązanie, że nie będę pracował w rolnictwie.. I nie pracowałem. A że czasem, z nudów, trochę pomogłem, to była to aktywna rekreacja a nie praca. Podobnie aktywnie wypoczywał wspomniany starszy gospodarz, tyle że przybyłym na sprawdzenie anonimu urzędnikom ARiMR nieopatrznie chlapnął (trzymając w garści widły), że pracuje. No i załapał się na formalne dochodzenie w Agencji, w czasie którego udało mu się jednak wytłumaczyć ze swojego przejęzyczenia.

Z następnym przypadkiem miałem już kontakt bliższy, gdyż Agencja wezwała mnie – jako sołtysa – na świadka w związku z donosem, że dopłaty obszarowe pobierał (ponoć bezprawnie) właściciel gruntu, a nie – jak nakazują przepisy - jego faktyczny użytkownik. Pytano mnie zatem, kto płacił za ów grunt podatek. Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że nie wiem. Wiem, kto mi przekazywał pieniądze, wiem na jakie nazwisko wypisywałem kwit i wiem, że przy tych czynnościach bywały obecne inne osoby objęte dochodzeniem, które owe czynności traktowały jako oczywiste. A w to, czyje to były pieniądze i jakie są relacje między tymi osobami wtajemniczany nie byłem. Właściciel gruntu wykazał, że użytkował go korzystając z usług mechanizacyjnych sąsiada, za które rozliczał się uzyskanymi plonami. ARiMR oficjalnie uznała te wyjaśnienia za wystarczające, nieoficjalnie zaś, przepis wskazujący jako beneficjenta dopłat użytkownika a nie właściciela za nieprecyzyjny i niepotrzebny. Ponieważ pracownicy ARiMR nijak nie są zainteresowani pozbawianiem rolników dopłat i dochodzenia kończyły się - z punktu widzenia donosicieli – niczym, ci najwyraźniej poczuli się w swym dążeniu do sprawiedliwości nieusatysfakcjonowani i poczęli strzelać z armat cięższego kalibru. Ostatni znany mi donos wpłynął nie do ARiMR, lecz do prokuratury, która w przeciwieństwie do Agencji rozliczana jest z tego, czy potrafi udowodnić przestępstwo. W związku z tym dochodzenie prowadzili nie pracownicy Agencji, którzy w tej dziedzinie są amatorami, lecz policja, która w takich podchodach ma nieporównanie wyższe kompetencje. Sprawa jest w toku, ale tym razem prawdopodobieństwo usatysfakcjonowania życzliwych współobywateli wydaje się być wysokie. Ale niezależnie od wyroku, jaki zapadnie w sprawie, donosiciele zapewne już czują się usatysfakcjonowani widząc, jak atmosfera we wsiach gęstnieje, jak chrześcijański naród rozdziela oskarżenia o donosicielstwo, wypomina zaszłości które te oskarżenia uprawdopodobniają i przestaje mówić sobie „dzień dobry”.

Mnie zaś się wydaje, że całe powyższe zamieszanie wywołane jest przez grzeszne pieniądze, które szeroką falą napłynęły do nas z bezbożnej Unii Europejskiej. Jeśli zatem Unia się rozleci, to zniknie temat dopłat dla rolników a wraz z nim powód donosów. Ponieważ jednak ostatnio Unia przestała dawać nadzieję na to, że się rozpadnie albo zmieni swoje poglądy na temat demokracji, trójpodziału władzy czy praw obywatelskich, dla ratowania naszej sąsiedzko-narodowej tożsamości nie widać innego sposobu, jak wypisać się z tego szatańskiego towarzystwa. Nasi przywódcy, tak duchowi jak i świeccy poczynili ostatnio istotne kroki w tym kierunku. Nowy metropolita krakowski arcybiskup Marek Jędraszewski z okazji święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny udzielił wywiadu telewizyjnego w którym stwierdził: „Polska ze swoją tradycją, przywiązaniem do wolności i demokracji, a także wartości chrześcijańskich nie pasuje pewnym ludziom odpowiedzialnym za kształt współczesnej Europy”. A dalej sugeruje kierunek: „Stąd to karcenie i traktowanie nas jak kogoś, kto przeszkadza Europie w tym, czym ona chciałaby być.” Natomiast całkiem konkretne kroki w kierunku opuszczenia Unii podjął minister Szyszko, który bohatersko powstał z kolan i dokonał czynu, na który w 60-letniej historii europejskiej wspólnoty nikt się nie odważył – złamał (ratyfikowany przez Polskę) Traktat Stowarzyszeniowy, który nakazuje natychmiastowe i bezwarunkowe podporządkowanie się decyzjom Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Sołtys Wojciech



Tekst opublikowany w Piśmie Towarzystwa Miłośników Rajgrodu „Rajgrodzkie Echa”




Dodaj komentarz