Zaloguj   |  Zarejestruj

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (57) MARZEC 2017

  (Tekst red. Janusza Sobolewskiego zamieszczony poniżej.)

Co powiedzieli po przedłużeniu kadencji Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europy i co to oznacza

Prezes Kaczyński był uprzejmy stwierdzić, że przedłużenie kadencji Donalda Tuska przegłosowano pod presją Niemiec. Pan prezes jakby nie zauważył, że w głosowaniu brali udział nie brukselscy urzędnicy, ale demokratycznie wyłonieni przez suwerenne narody szefowie państw. Czyli osoba oskarżana przez wszystkich (poza własnym środowiskiem politycznym) o spowodowanie zdrady, przez prezydenta i premiera, woli polskiego suwerena wyrażonej w Konstytucji, publicznie oskarża 26 premierów i prezydentów o zdradę swoich suwerenów. "Zgłosiłam, iż nie będę przyjmować konkluzji z tego szczytu" - powiedziała premier Szydło, po czym dodała "Szczyt nie będzie ważny, a mimo to w tej chwili przewodniczący Tusk razem z 27 premierami próbują szukać jakiejś innej formy prawnej, ażeby przyjąć dokument, nie wiem jaki, nie wiem na jakich zasadach" .

Pani premier, w myśl obowiązującego w Polsce (setki lat temu) prawa „liberum veto”, najwyraźniej zamierzała zerwać obrady szczytu. Słusznie jednak zauważyła, że nie wie, na jakich zasadach działa Unia. A zasady te były oczywiste dla wszystkich pozostałych uczestników: Głosowanie jest procedurą prawną i uzyskało wymaganą większość głosów, zaś konkluzje są dokumentem politycznym, nie mającym skutków prawnych, który podpisuje ten, kto się z nim zgadza. Powyższe oznacza, że pani premier ujawniła światu swój poziom intelektualno-polityczny.

„To chamstwo” - tak wiceszef Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki (PiS) skomentował słowa prezydenta Francji Francoisa Hollanda, który według relacji dyplomatów miał na szczycie UE powiedzieć premier Beacie Szydło: „ Wy macie zasady, my mamy fundusze strukturalne”.

Jakby tu, w powyższym kontekście, nazwać szantażowanie przez premier Szydło 27szefów państw ? Warto też zauważyć, że ów szantaż był całkowicie nieskuteczny, w przeciwieństwie do sugestii francuskiego premiera, która ma nieliche szanse na skutki. Co z kolei oznacza, że zamieszczenie niniejszego tekstu w rubryce „Widziane z sołeckiej ławy”, w gazecie wydawanej przy współudziale unijnych pieniędzy jest w pełni uzasadnione.

Mój przyjaciel, zdeklarowany sympatyk PiS-u, zapytany czy wynik głosowania to było „wstawanie z kolan” czy „powalenie na dechy” odrzekł, iż zależy to od punktu widzenia. Po czym dodał, że rozpoczęcie akcji z Saryuszem-Wolskim na tydzień przed szczytem to nieporozumienie – takie rzeczy przygotowuje się przynajmniej przez pół roku. Oznacza to stwierdzenie horrendalnego braku profesjonalizmu ministra Waszczykowskiego. Zaś w dalszej rozmowie przekonywał mnie: ”Zobaczysz, jeszcze 3, 4 lata i będzie po Unii”. W połączeniu z deklaracją premier Szydło, że nie podpisze dokumentów końcowych wypracowanych przez zbliżający się szczyt w Rzymie, o ile nie spełnią wszystkich polskich oczekiwań (a nie spełnią) oznacza to, że rozpoczął się proces wyprowadzania Polski z Unii Europejskiej. Co z kolei oznacza, że z patriotycznym okrzykiem „precz z Putinem” zamierzamy się rzucić w ramiona Imperium. Jedyna nadzieja, że niezwykle wzmocniony ostatnią brukselską akcją polskiego rządu przewodniczący Tusk zdoła temu przeciwdziałać.

Sołtys Wojciech





Przyjacielu Wojciechu, serdecznie przepraszam, że z racji zamknięcia niniejszego numeru wcześniej niż zwykle dałem Ci zbyt mało czasu na napisanie kolejnej "ławeczki". Wybacz, uważam, że odbiło się to na tekście, który moim zdaniem jest wyjątkowo jednostronny i mało czytelny dla przeciętnego naszego Czytelnika. Po jego lekturze można tylko jedno stwierdzić: - Sołtys Wojciech nienawidzi PiS i wszystko cokolwiek zrobi rząd i większość parlamentarna, a zapewne i Prezydent RP - jest fatalne, złe i szkodliwe. Przypomina to mi postawę totalnej opozycji, która forsując taką filozofię działania już nie raz zagubiła się w swym postępowaniu.

To prawda, że powiedziałem o forsowaniu kandydatury Saryusza-Wolskiego na przewodniczącego Rady Europy przez Polskę (podkreślam, przez legalne władze niepodległego i suwerennego kraju) zbyt późno. Ofensywa dyplomatyczna by mogła być skuteczną musi mieć swój czas "przed". Osobiście uważam, a zapewnie nie jestem odosobniony w tym sądzie (i nie mam tu na myśli wyłącznie środowiska PiS), że kandydatura Saryusza-Wolskiego nie była słabą kandydaturą. Uważałem go za jednego z najbardziej rozsądnych polityków PO, bądź co bądź zajmującego poważne stanowisko unijne. Nadal uważam go za człowieka mądrego i tylko zastanawiam się nad tym, jak dalece obrzydły mu postawy donosicielskie na nasz kraj uprawiane przez część polityków PO i Nowoczesnej., iż zdecydował się na konkurowanie z Tuskiem. Jak "gęsta" i niezbyt normalna jest kondycja brukselskich gabinetów. Światło częściowe na owe "kwiatki" Brukseli rzuca jubileuszowe rzymskie spotkanie, ale o tym nieco dalej. Jeszcze tylko jedna uwaga co do powyższego. Saryusz-Wolski był oficjalnym kandydatem Polski, a nie PiS, i jako takiemu nie pozwolono zaprezentować się przed głosowaniem. Do dobrego tonu to nie należy, chociażby i zgodne było z protokołami. A co do przewodniczącego Tuska - to łatwo dało się już od wielu laty zauważyć, że "chodzi" on na sznureczku kanclerz Niemiec. Stwierdzenie prezydenta Francji " Wy macie zasady, my mamy fundusze strukturalne" można sprowadzić bardziej czytelnie do określenia: Pieniądze są ważniejsze niż moralność.

Nigdy nie podpiszę się pod taką zasadą, bo dosyć dobrze znam historię. Matka nauk ewidentnie nam wskazuje, że stawianie dóbr materialnych ponad wartościami wyższego rzędu zawsze kończyło się klęską narodu lub nawet cywilizacji.

No i żeby nie przedłużać, bo mógłbym jeszcze rozwinąć kilka wątków, odniosę się tylko do dwóch. Pierwszy z nich dotyczy postawy premier Szydło co do jubileuszowego rzymskiego szczytu. Jej wypowiedź telewizyjna poprzedzająca obchody 60. rocznicy podpisania traktatów rzymskich była jasna i czytelna. Cztery zasadnicze polskie i innych krajów postulaty dotyczące jedności Europy i równego traktowania państw, sojuszu NATO i wzmocnienia roli parlamentów narodowych znalazły odbicie w deklaracji podpisanej przez wszystkich uczestników jubileuszowego spotkania. Pytanie: Czy coś złego i antypolskiego było w tych postulatach? Czy coś antyeuropejskiego było w postulacie równego traktowania wszystkich państw unijnych? Przecież to fundament, na którym oparli się ojcowie założyciele Unii Europejskiej. Szkoda tylko, że są siły w UE, które nie chcą o tym pamiętać i robią wszystko, by unia dwóch prędkości stała się faktem. "Unia Europejska jest niepodzielna" to konkluzja z jubileuszowego spotkania. Niestety, nie wszyscy doceniają wartości, na których przed laty budowano unię. W piątek miało miejsce spotkanie przedstawicieli 28 państw i brukselskiej "wierchuszki" z Ojcem Świętym. Franciszek wskazał , że istnieje rozłam między obywatelami a instytucjami unijnymi". Podczas tego spotkania szef Komisji Europejskiej - Junker mocno przysypiał, niestosownie zachowywał się wobec papieża. Znany jest z nadużywania alkoholu i najwyraźniej nie powstrzymał się od niego przed tak prestiżowym spotkaniem. Jakże wielu dziennikarzy zauważyło "za wiele rzeczy przed publicznym pręgierzem należałoby go postawić'. Między innymi za to, że jako premier Luksemburga doprowadził do stworzenia raju podatkowego w tym państwie, w państwie, które jako jedno z sześciu państw ratyfikowało przed 60 laty traktaty rzymskie. O innych prominentnych komisarzach Brukseli też wspominano, wskazując ich "grzechy". No cóż, można też powiedzieć, że są ludźmi… Ale czy na tak ważnych stanowiskach nie powinni zasiadać ludzie o nieposzlakowanej opinii? Po drugie: Premier Szydło i Prezydent Duda jasno wypowiadają się na temat przynależności Polski do Unii Europejskiej. Jasno też formułują kierunki i sposoby unijnej reformy powracającej do chrześcijańskich korzeni. A jeżeli chodzi o przewodniczącego Tuska, który miałby nas wybawić od rosyjskiej agresji, to już w 2010 r. chyba się nie popisał będąc premierem naszego kraju. Na koniec: Nie jestem członkiem PiS, jestem bezpartyjny, ale zawsze wspieram propolskie rozwiązania, wszystkich traktujących priorytetowo wartości tradycyjne i narodowe. Cieszę się, że pomimo różnych sympatii politycznych nazwałeś, Wojtku, mnie przyjacielem. Pozdrawiam Ciebie serdecznie.

Janusz S.



Teksty opublikowane w Piśmie Towarzystwa Miłośników Rajgrodu „Rajgrodzkie Echa”




Dodaj komentarz