Zaloguj   |  Zarejestruj

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (9)

  Głównym punktem obrad w czasie ostatniej sesji Rady Miasta były uchwały o likwidacji szkół w Bełdzie, Karczewie i Rydzewie. Ale postronnemu obserwatorowi przebieg obrad skojarzył się nie tyle ze szkołami, co ze szkoleniem. Ą właściwie pilną potrzebą szkolenia:

  Radny Stanisław Król powinien podszkolić się z Regulaminu Rady, a w szczególności z trybu wnoszenia projektów uchwał. Regulamin mówi wyraźnie, że inicjatywa uchwałodawcza przysługuje nie jednemu ale trzem radnym, musi być złożona na piśmie i wskazywać źródło finansowania ( co w przypadku projektu radnego Króla, wnoszącego o zmniejszenie wypłat dla Przewodniczącego Rady, Radnych i Burmistrza nie było potrzebne). Jeśli więc radny zamierza wnieść projekt – zwłaszcza, jeśli przypuszcza, że przewodniczącemu nie przypadnie on do gustu – musi to zrobić poprawnie pod względem formalnym. Inaczej rzecz musi się skończyć tak, jak się skończyła – odłożeniem projektu na bliżej nieokreśloną przyszłość.

   Przewodniczący Rady mógłby podszkolić słuch. Słuch polityczny. No bo jeśli radny będący ( jak mi się wydaje) w opozycji, składa wniosek o wstawienie na początku porządku dziennego uchwał o zmniejszeniu diet radnych, zmniejszeniu ryczałtu przewodniczącego oraz zmniejszeniu wynagrodzenia burmistrza, i dostaje gromkie brawa od licznie zgromadzonej publiczności (która – jak można by się domyślać – przybyła, by nie dopuścić do likwidacji szkół), to ja bym na taką inicjatywę chuchał i dmuchał, by ją doprowadzić do pozytywnego końca. A powodów po temu widzę kilka. Po pierwsze, poprawiłoby to atmosferę, w jakiej będą podejmowane kluczowe dla przyszłości gminy uchwały. Po drugie, neutralizowałoby to argument, że Rada oszczędza na dzieciach a na sobie nie. Po trzecie wreszcie, życzliwe przyjęcie kontrowersyjnego, ale sensownego (moim zdaniem) projektu opozycyjnego radnego mogłoby stanowić początek łagodzenia trudności we współpracy pomiędzy radnymi.

  Natomiast radnym przydałaby się powtórka z arytmetyki, bo wygląda na to, że nie wszyscy potrafią policzyć, ile jest warte podniesienie ręki. Do finansowania pięciu istniejących w gminie szkół Rada dokłada w tym roku ze swojego budżetu 2mln400tys.złotych. Po umieszczeniu wszystkich uczniów szkole podstawowej i gimnazjum w Rajgrodzie wystarczy dołożyć 1mln200tys., a drugie tyle pozostanie do dyspozycji Rady. Wydawałoby się więc, że podniesienie ręki każdego z piętnastu radnych warte jest 1/15 z 1mln200tys, czyli 80 tys. złotych. Jeśli jednak 7 radnych jest „za” a 7 „przeciw”( a tak było podczas głosowania), to głos piętnastego radnego ma wartość ponad milion złotych. A każdy z głosujących może być tym „piętnastym”. Tak więc każdy z radnych ponosi pełną odpowiedzialność za to, czy Rada będzie nadal rządzić naszą gminą, czy wyzbędzie się władzy na własne życzenie. Bo głównym instrumentem rządzenia są pieniądze. A tych – przy prawie dwu i pól milionowym dofinansowaniu oświaty – wystarczy na spłatę kredytów i opłacenie gminnej administracji. I pewnie jeszcze na diety dla radnych.

   A sołtys Wojciech mógłby pewnie oduczyć się gadania prosto z mostu tego, co myśli, bo go w końcu znielubią.

Sołtys Wojciech

Tekst opublikowany w Piśmie Towarzystwa Miłośników Rajgrodu „Rajgrodzkie Echa”




Dodaj komentarz