Skróty:     Ankiety   |  Artykuły   |  Artykuły - ranking   |  Autorzy   |  Bajeczki   |  Blogi   |  Blogi - ranking   |  Fraszki   |  Galerie   |  Jak to zrobić   |  Kulinaria   |  Lepieje   |  Limeryki   |  Newsletter   |  Ogłoszenia   |  Opowiadania   |  Opowieść w odcinkach   |  Piosenki   |  Porady   |  Reportaże   |  Skrypty   |  Tabele   |  Tabulatury   |  Wiersze - ranking   |  Zdrowie   |  Redakcja - kontakt   |  RSS   |  Skorowidz

Wojtek - blog

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (4)

  Mam wątpliwość.

Gdzieś w piątej czy szóstej klasie podstawówki przerabialiśmy czytankę „Zamach na Cafe-Club”. Opowiadała ona o tym, jak to pod koniec hitlerowskiej okupacji, bojowcy Gwardii Ludowej, do lokalu nur für Deutsche na warszawskim Dworcu Głównym wrzucili paczkę granatów. Zafascynowany dzielnością bojowców podzieliłem się swoimi wrażeniami z rodzicami, a oni zwrócili moją uwagę na inną okupacyjną akcję, w czasie której żołnierze Armii Krajowej wykonali wyrok śmierci na kacie Warszawy, generale SS Kutscherze. Zwrócili moją uwagę nie tyle na militaria, które tak podniecały małolata, co na drobną – na pozór – różnicę formalną. Otóż zamach na Cafe-Club był akcją terrorystyczną, zaś egzekucję na Kutscherze wykonano z wyroku sądu. Bowiem przez całą okupację – historycy nie znają innego takiego przypadku - w podziemiu działały instytucje Państwa Polskiego: armia, wywiad, sądy, szkolnictwo, opieka społeczna. Armia Krajowa walcząc o wolne Państwo Polskie dokładała wszelkich starań, by przestrzegać procedur w tym państwie obowiązujących; jeśli zabijała konfidenta czy szmalcownika to nie ot, tak sobie, lecz po rozpatrzeniu sprawy przez sąd i po wydaniu wyroku.

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (3)

  Spadające inwestycje to obecnie największy kłopot naszej gminy. I nie tylko naszej, ale o tem potem. Kłopoty te nie wynikają tym razem z niemożności, czy choćby trudności w pozyskaniu unijnego dofinansowania – jest ono „w zasięgu ręki”. Wynikają one z braku środków na udział własny. Dotychczas radziliśmy sobie z tym kłopotem zaciągając kredyty. Takie zadłużanie gminy ma sens, bowiem każda złotówka przeznaczona na projekt inwestycyjny sprowadza do gminy dwa a nawet trzy razy tyle pieniędzy z funduszy unijnych. A z funduszy tych trzeba korzystać póki są, bo następny budżet unijny na lata 2013 – 2018 nie będzie już tak dla nas szczodry – nasz dystans gospodarczy i cywilizacyjny do krajów „starej unii” znacznie się zmniejszył.( Świadczą o tym choćby zastawione maszynami firmy handlujące używanym sprzętem rolniczym – coraz częściej bowiem kupujemy już sprzęt nowy nie zaś używany.) Ale wróćmy do naszych kłopotów – dlaczego Rada Miasta nie kontynuuje projektów inwestycyjnych według przyjętego na ten rok budżetu?

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (2)

  Dlaczego nie mamy Funduszu Sołeckiego? Na poprzedniej sesji Rada Gminy trzeci raz z rzędu podjęła uchwałę, że nie wyodrębni w budżecie gminy Funduszu Sołeckiego. A miało być tak pięknie! Marzyliśmy, że za te pieniądze każdy sołtys, wespół w zespół z mieszkańcami, a to huśtawkę dzieciom postawi, a to kawałek chodnika przez wieś ułoży albo do świetlicy coś dokupi. Jak to się więc stało, że Rada Gminy w skład której wchodzi kilku sołtysów , w obecności pozostałych sołtysów obecnych na sesji, taką uchwałę podjęła jednogłośnie?

WIDZIANE Z SOŁECKIEJ ŁAWY (1)

  Pewien mój bardzo zacny znajomy miał ciekawą a pouczającą przygodę życiową. Otóż jeszcze w czasach PRL-u postanowił wybudować sobie dom. Gdy zaczął obliczać ile weźmie geodeta, ile projektant i inspektor nadzoru, ile trzeba będzie się nachodzić do gminy, geodezji i wydziału budownictwa to mu wyszło, że za te wszystkie koszta i kłopoty warto by wybudować nie jeden dom, ale ze czterdzieści. Skrzyknął więc różnych znajomych i znajomych tych znajomych, założyli Spółdzielnię Budowy Domów i rozdzieliwszy pomiędzy siebie koszta i kłopoty zbudowali gustowne osiedle w którym mieszkają po dziś dzień.

Strony