Skróty:     Ankiety   |  Artykuły   |  Artykuły - ranking   |  Autorzy   |  Bajeczki   |  Blogi   |  Blogi - ranking   |  Fraszki   |  Galerie   |  Jak to zrobić   |  Kulinaria   |  Lepieje   |  Limeryki   |  Newsletter   |  Ogłoszenia   |  Opowiadania   |  Opowieść w odcinkach   |  Piosenki   |  Porady   |  Reportaże   |  Skrypty   |  Tabele   |  Tabulatury   |  Wiersze - ranking   |  Zdrowie   |  Redakcja - kontakt   |  RSS   |  Skorowidz

Z ŻYCIA KOŚCIOŁA 10

.

W ostatnim roku przeżywaliśmy ostrą dyskusję na temat możliwości dopuszczenia do komunii osób rozwiedzionych, które żyją w ponownych związkach. Otwarcie takiej możliwości przez papieża w adhortacji „Amoris laetitia” zostało niedawno podważone przez czterech kardynałów, domagających się od Franciszka jasnej deklaracji, czy nauka doktrynalna Kościoła została zmieniona.

List czterech kardynałów jest klasycznym przykładem tego, jak hipokryzja faryzeuszów, największych nieprzyjaciół Jezusa, jest w Kościele ciągle żywa. Forma i zawartość listu przypominają sceny, jak faryzeusze chcą zapędzić Jezusa do kąta i budują pułapki: „Mistrzu, czy to właściwe płacić podatek cesarzowi? Czy to właściwe uzdrawiać w szabat? - co o tym myślisz?” Autorzy listu w rzeczywistości nie pytają. Oni już mają swoją odpowiedź i wsparcie ludzi, którzy boją się wolności, jaka promieniowała z Jezusa i jaka promienieje dziś z Franciszka. To dobrze, że papież im nie odpowie, bo także Jezus w podobnej sytuacji milczał „i czynił znaki na piasku”. „Kto może zrozumieć niech rozumie” - Jezus wiedział, że niektórzy ludzie nie chcą słyszeć i nie chcą rozumieć. I widocznie wiedział, że tacy sami ludzie będą nawet za dwadzieścia wieków nosić długie, purpurowe treny i ozdobne frędzle. Przed tymi, którzy nakładają na ludzi ciężkie brzemiona, ale sami ich nawet palcem nie tkną, Jezus stanowczo przestrzegał.

Dokąd zmierza Franciszek? Jest on wielkim prorokiem naszego czasu, jego reforma Kościoła jest bardziej niż potrzebna. Podobnie jak święty z Asyżu i on usłyszał Boże wezwanie: ”Franciszku, napraw mój dom” - i zaczął działać. Kościół katolicki w reakcji na rewolucję obyczajową lat 60 XX w. wyraźnie przesadził z naciskiem na moralność seksualną. Próby kryminalizowania aborcji, demonizowanie kondomów, związków homoseksualnych i studiów nad gender miejscami stały się głównymi tematami kazań i zasadniczym kryterium prawowierności. Papież Franciszek miał odwagę tę redukcję chrześcijaństwa do podobnych kwestii nazwać „neurotyczną obsesją”. Chodzi tu (szczególnie w sprawie obrony nienarodzonych) o kwestie ważne, ale jednak nie mogą one zakrywać spraw dla Ewangelii ważniejszych, właśnie tych, które papież Franciszek wydobył z cienia: miłosierdzia, przebaczenia, solidarnej miłości, odpowiedzialności za biednych i cierpiących, co dziś oznacza przede wszystkim emigrantów, ochronę środowiska naturalnego i nacisku na rolę sumienia w decyzjach moralnych. Jestem przekonany, że wraz z papieżem Franciszkiem – tak samo, jak wcześniej było ze świętymi, którzy go inspirują, Franciszkiem z Asyżu i Ignacym Loyolą – zacząć się może nowy rozdział w dziejach chrześcijaństwa. Rodzi się taka postać chrześcijaństwa, które może się stać wiarygodnym i niepowtarzalnym głosem wśród wszelkich prądów, które mają ambicje duchowego i moralno-kulturowego wpływania na proces globalizacji. Globalizacja bowiem nie może zatrzymać się na poziomie ekonomiczno-administracyjnym, potrzebuje też inspiracji duchowo-moralnej – nie może to jednak być ideologia, która by dążyła do dominacji, totalności. Ideologiczne chrześcijaństwo nie ma szans. Nasz świat pozostanie pluralistyczny, ale chodzi o to, by ten pluralizm wiódł ku symfonii, a nie kakofonii.

Papież Franciszek może spełnić ogromne nadzieje, które łączą z nim także ludzie spoza katolickich granic tylko wtedy, jeśli na jego wezwanie chrześcijanie odpowiedzą „wypłynięciem na głębię”. Kiedy nie zatrzymają się na powierzchownym kulcie osobowości sympatycznego papieża (jak się to przydarzyło wielu czcicielom Jana Pawła II, i to nie tylko w jego rodzinnej Polsce).

Mam jednak obawy o przyszłość „Kościoła ludowego”, który w procesie modernizacji straci swoją społeczno-kulturalną biosferę. Obawiam się, że wielu ludzi, którzy nie zostali w środowiskach kościelnych wychowani do samodzielnego myślenia – albo opuści wiarę, albo wpadnie w różne formy fundamentalizmu. Już teraz notujemy wzmożenie irracjonalnych form wiary (szukanie cudów, angażowanie się w religijność emocjonalną, fascynacja prywatnymi objawieniami). To naturalny skutek tego, jak wielu głosicieli i nauczycieli wiary nie wzięło do siebie poważnie wielkiego ostrzeżenia Jana Pawła II, że „wiara bez myślenia jest niebezpieczna”.

Powyższy tekst jest dokonanym przez Wojciecha Więckowskiego skrótem artykułu JESZCZE BĘDZIE LEPIEJ

który dla Tygodnika Powszechnego (1-2/2017) napisał:

KS. PROF. TOMAS HALIK (ur.1948) który jest czeskim filozofem, teologiem, psychologiem i duszpasterzem; w czasach komunistycznych był tajnie wyświęconym na księdza współpracownikiem opozycji. Po 1989 r. był m.in. doradcą prezydenta Vaclawa Havla, a także konsultantem Papieskiej Rady ds. Dialogu z Niewierzącymi. Autor wielu religijnych bestsellerów.

P.S. Nie będzie korekty adhortacji „Amoris laetitia, bo nie ma żadnego niebezpieczeństwa dla wiary – taką opinię wyraził prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Muller. Skrytykował też upublicznienie listu czterech kardynałów.

W.W.

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Allows breaking the content into pages by manually inserting <!--pagebreak--> placeholder or automatic page break by character or word limit, it depends on your settings below. Note: this will work only for CCK fields except for comment entity CCK fields.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA