Oceń wpis:: 
Średnia: 4.4 (6 głosujących)


Zmiana nazw ulic to koszty – trzeba zmieniać dokumenty, pieczątki itp., nie mówiąc o tym, że „dekomunizatorzy” nie liczą się w ogóle z wolą mieszkańców. To jakiś wyraz ograniczonych umysłów prawicy, że walczą z symbolami i narzucają swoje. Dobitnym przykładem w Warszawie była zmiana nazwy jednej z najstarszych ulic warszawskich – Stołecznej na ks. Popiełuszki, dokonana (nie przez PiS bynajmniej) wbrew komitetowi mieszkańców ulicy.

Tam, gdzie to możliwe, rozsądne władze starają się oszczędzić mieszkańcom kłopotów. W Koronowie w kujawsko-pomorskim – po konsultacjach z mieszkańcami postanowiono zachować nazwy Plac Zwycięstwa, Zawadzkiego i Krasickiego. Po prostu wyjaśniono wojewodzie, że nastąpiła zmiana na inne Zwycięstwo, innego Zawadzkiego i innego Krasickiego. Teraz chodzi o zwycięstwo w bitwie z zakonem krzyżackim w 1410 r. pod Koronowem, Zawadzki to nie gen. Zawadzki a harcmistrz Zawadzki, a Krasicki to nie zamordowany przez hitlerowców działacz PPR ale biskup Ignacy Krasicki. Wojewoda zakwestionował decyzję władz Koronowa („naruszono cel ustawy”), ale sąd stwierdził, że nie naruszono prawa.

Radziłem już, żeby po prostu do nazwy każdej z dekomunizowanych ulic dodać „ks.” i już ludności nie będzie się nazwa kojarzyła uporczywie z komunizmem ale ze świętym Kościołem katolickim. Chciano kiedyś zmienić nazwę ulicy Kubusia Puchatka. Zmieniłoby się na „księdza Kubusia Puchatka” i może ta dzicz by odpuściła.


Wyklikane u PIRSA








Komentarze

Dopóki nie poczuje buta, nie odpuści :(

Ty Zorka nie podskakuj bo dostaniesz ksiedza pierwszego kontaktu i skończy się rumakowanie :) Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Z DEKOMUNIZACJĄ NA TY