Zaloguj   |  Zarejestruj

SZOPOBYLCE (1)

szopobylec

.

Zwiedzając okolice chaty dotarłem po mozolnej wędrówce do szopy. Skrajnie wycieńczony liczeniem wszystkich jedenastu kroków przysiadłem w progu otwartych drzwi. Rozejrzałem się i z niejakim zaskoczeniem odkryłem, że nie jest to bezludny, jeśli się tak można wyrazić, szopoteren. Z półcienia z dezaprobatą przyglądał mi się rzeźbotwór.

- A to ci drewniak - mruknąłem.
- Sam jesteś drewniak - wrogo warknął drewniak.
- No jak nie jak tak, a jak nie tak to kto?
- Szopobylec W Trampku, a ty kto i czego? - splunął siarczyście olchowym sokiem tuż przy moim bucie.
- Ja, ja... - lekko zniesmaczony szukałem języka w gębie - Ja jestem Chatobywalec, poszukiwacz niezaginionej szopy.
- No, to znalazłeś. Umiesz strugać?
- A na przykład co? - Spytałem lekko zaintrygowany.
- A na ten przykład rękę albo chociaż palca co bym mógł w nosie podłubać, bo mnie kozy swędzą i się strasznie wiercą niedrapane. No? Hm?
- Nie, no, wiesz, aż taki ze mnie magik to chyba nie...
- To kij ci w otwór, wynocha, bom zajęty refleksją o świecie świtaniem ery cyfrowej!
O, żesz ty, drewniaku taka twoja tać - pomyślałem tylko. Zwrot na pięcie i już mnie nie było. Foch.

 »  SZOPOBYLCE 2   

.

Dodaj komentarz