Zaloguj   |  Zarejestruj

PROROCTWA XXI WIEKU

.
Wyklikane w http://studioopinii.pl/archiwa/184309
.

Zamiast domyślać się co zrobi PiS, wystarczy sięgnąć do historii i zobaczyć co robił Piłsudski po przewrocie majowym, gdy obalił legalne władze. Bracia Kaczyńscy nie ukrywali swojej fascynacji Piłsudskim i zapewniali że powtórzyliby wiele z jego łamiących prawo posunięć.
W Newsweeku Tomasz Targański przypomina jak Piłsudski rozprawiał się z sądami, opozycją itd.

Konstytucja wiązała piłsudczykom ręce w wielu sprawach, ale na to, by ją zmienić, nie mieli dość głosów w parlamencie. Rozwiązaniem okazały się działania formalne zgodne z literą ustawy zasadniczej, choć sprzeczne z jej duchem. Pomysłodawcą tzw. precedensów konstytucyjnych był Stanisław Car. (…)

Jeśli któryś z organów państwa w 20-leciu międzywojennym miał znakomitą reputację i cieszył się zaufaniem społeczeństwa, to było nim sądownictwo – z sędziami sanacja musiała się liczyć. Czas na generalną z nimi rozprawę przyszedł przed wyborami parlamentarnymi rozpisanymi na marzec 1928 roku, gdy doszło do konfliktu wokół kwestii powołania głównego komisarza wyborczego. Zgodnie z ustawą powoływany był przez prezydenta spośród trzech kandydatów, wskazanych przez zebranie prezesów Sądu Najwyższego.

Zgromadzeniu prezesów przewodniczył wówczas Władysław Seyda – jeden z głównych twórców konstytucji marcowej. Seyda był bezpartyjny, choć nigdy nie ukrywał, że sprzyja prawicy i ruchowi narodowemu. Jednak Józef Piłsudski za wszelką cenę chciał mieć na stanowisku komisarza swojego człowieka. Postanowił że będzie nim… Stanisław Car. (…)

Drugi obok Seydy wybitny przedstawiciel Sądu Najwyższego – Aleksander Mogilnicki – rozmawiał na ten temat z ówczesnym ministrem sprawiedliwości Aleksandrem Meysztowiczem. Minister został poinformowany, że Sąd Najwyższy stoi na stanowisku sędziowskiej niezawisłości i odrzuca wszelkie próby ingerowania w swoje orzecznictwo. Po kilku dniach jednomyślnie uznano „kandydaturę pana Cara za niemożliwą”, ponieważ mianowanie członka rządu osobą odpowiedzialną za przeprowadzenie wyborów byłoby sprzeczne z duchem prawa.

Niestety, wola Piłsudskiego była już wtedy prawem i by jej zadośćuczynić, prezydent Ignacy Mościcki – łamiąc konstytucję – mianował Cara komisarzem wyborczym. (…)

Stanisław Car robił, co mógł, by unieważnić listy wyborcze opozycji. Wykorzystywał po temu każdą przewidzianą w regulaminie okazję – na przykład nieczytelność podpisów. Wydał również zarządzenie, na mocy którego komisje obwodowe przekazywały akta do komisji okręgowych za pośrednictwem policji i starostów. To z kolei umożliwiało „cuda nad urną”. (…)

Do rozprawy z sądami przystąpiono metodycznie. Na mocy dekretu, który wszedł w życie 1 stycznia 1929 r., prezydent uzyskał prawo, by przenosić do innego sądu lub w stan spoczynku – także bez ich zgody – sędziów Sądu Najwyższego, sędziów apelacyjnych, sędziów okręgowych oraz grodzkich. Groźba przenosin stanowiła skuteczne narzędzie nacisku. Jak pisał prof. Garlicki: „Rząd mógł, ale nie musiał, zapewnić odchodzącym sędziom więcej niż godziwe warunki, oferując im stanowiska notariuszy lub pisarzy hipotecznych. To były bardzo duże pieniądze”.

Decyzja prezydenta była jawnym pogwałceniem konstytucji, która gwarantowała sędziom nieusuwalność oraz immunitet. (…)

Po Sądzie Najwyższym przyszedł czas na sądy niższej instancji: niepokornych prezesów przenoszono w stan spoczynku, a na ich miejsce minister sprawiedliwości powoływał sędziów dyspozycyjnych.

Zapewniwszy sobie „kij” na sądy, rząd wykorzystał je rychło jako narzędzie w walce z przeciwnikami politycznymi. We wrześniu 1930 roku aresztowano kilkudziesięciu byłych posłów – przywódców zjednoczonej opozycji, tak zwanego Centrolewu. (…) i osadzono w twierdzy wojskowej w Brześciu.

Nie oglądając się na protesty, rząd rozpisał na listopad 1930 roku kolejne wybory parlamentarne. Sanacyjny BBWR odniósł w nich zdecydowane zwycięstwo, a opozycja została zmarginalizowana. (…)

Ostatnim etapem wojny z władzą sądowniczą był dekret prezydenta Mościckiego z sierpnia 1932 roku, zawieszający na dwa miesiące niezależność sędziów, co umożliwiło ministrowi sprawiedliwości usunięcie ze stanowisk niewygodnych dla sanacji prezesów sądów. Kilka miesięcy później Mościcki podpisał dekret o ustroju adwokatury, który umożliwiał rozwiązywanie rad adwokackich.

Rola Stanisława Cara jako „reformatora” polskiego systemu prawnego zakończyła się wraz z uchwaleniem konstytucji kwietniowej w 1935 roku, ostatecznie legalizującej autorytarny ustrój państwa. To z jego inicjatywy ówczesny marszałek Sejmu pod nieobecność posłów opozycji zdecydował przegłosować projekt konstytucji w trybie nagłym – tak jak zwykłą ustawę.

No to opozycjo i obserwatorzy – macie gotową listę planowanych posunięć władzy i odhaczajcie kolejne punkty.

Dodaj komentarz