Skróty:     Ankiety   |  Artykuły   |  Artykuły - ranking   |  Autorzy   |  Bajeczki   |  Blogi   |  Blogi - ranking   |  Fraszki   |  Galerie   |  Jak to zrobić   |  Kulinaria   |  Lepieje   |  Limeryki   |  Newsletter   |  Ogłoszenia   |  Opowiadania   |  Opowieść w odcinkach   |  Piosenki   |  Porady   |  Reportaże   |  Skrypty   |  Tabele   |  Tabulatury   |  Wiersze - ranking   |  Zdrowie   |  Redakcja - kontakt   |  RSS   |  Skorowidz

BEZSENNOŚĆ


   Gdy spać nie mogę i czytanie już nie wchodzi, a do komputera o jeden krok za daleko, gaszę światło i wyobrażam sobie. Cokolwiek.

   Jak miałem wiek "jednocyfrowy" miałem wyobrażenia rodem z filmu "Potwory i spółka", a z czasem, choć jeszcze wtedy nie oglądałem(bo przecież nie było), filmów typu "Zombi 5", że zamykam się w trumnie jakoby i nikt nie ma do mnie dostępu. Ważne było aby, broń Boże, choćby mały palec u nogi nie wysunął się spod kołdry.

   Latka leciały i myślenie nocne przeszło transformację. Potwory zmieniły się w dziewczyny, oczywiście cudne, a trumna jakoby w samochód sportowy, a jeszcze później w łóżko. Takie zwyczajne. Bez baldachimów i jedwabnych pościeli. A w łóżku... sami wiecie... potwór! Całe szczęście, że nocy bezsennych było jeszcze wtedy tak mało.

   W historii bezsennych nocy był dość krótki, acz szczęśliwy okres nocy przespanych. Można by rzec okres stagnacji i marazmu. Był to dwuletni okres służby wojskowej. Z tamtego czasu nie przypominam sobie bezsennych nocy. Choć zdarzały się nieprzespane. Czasami nawet z winy potworów lub im podobnych. Jednak wojsko miało i ma, mniemam, dobry zwyczaj trzymania potworów na zewnątrz miejsca zakwaterowania. I chwała im za to.

   Później zdarzały się noce nieprzespane tak jak z podstawówki. Najczęstszą przyczyną niespania była chęć dokończenia interesującej książki. Było to zazwyczaj odkrywanie nowej formy - political fiction. Bo to i czasy były sprzyjające i polski rynek chłonął wielu poczytnych na zachodzie autorów. Zdarzały się również luźniejsze lektury, niemniej zagmatwaną intrygą absorbujące uwagę do rana. Najbardziej z tego okresu pamiętam, może mało ambitne, ale wciągające książki Ludluma, które konsekwencją fabuły biły na głowę dzisiejsze bestsellery typu "Kod Leonarda da Vinci". Owszem, były to noce, z niejako wymuszonym brakiem snu ale wydają się godne wspomnienia.

   Wracając do tematu. W owym okresie nocy spontanicznie bezsennych było bardzo niewiele. Podczas tych nielicznych najczęściej wyobrażałem sobie przyszły dom. W sensie wspólnoty pomieszkującej jakoweś lokum. Chcąc wyszczególnić - wyobrażałem sobie przedstawienie w ilości aktów mniej sprecyzowane.

   Miejsce: jakoweś lokum.

   Osoby pomieszkujące: ja, ewentualna małżonka, ewentualne dzieci będące poTomkami.

   No i, oczywiście scenki: wszelakie możliwe sytuacje z tym związane.

   Cóż, z biegiem czasu niektóre wyobrażane scenki stały się. Stała się małżonka, stała się poTomku córka, stały się niektóre scenki. Tylko nie chciały się stać kreowane na happy end wybrane scenki z dramatu w trzech aktach, choć z założenia rzeczonego "dramatu" nie miało być. Cóż, stało się. Może wcześniejszych nocy bezsennych było za mało i nie zdążyłem wymyślić innego zakończenia.

   Po tym niezbyt fortunnym, "niedowyobrażonym" doświadczeniu, bijąc się w pierś za niedopatrzenie, by uniknąć okresu błędów i wypaczeń, rozszerzyłem ilość dopustów Bożych w moich wyobrażeniach nocy bezsennych. Zdrada ze spektakularnym morderstwem na schodach sądu, pożar Rzymu docierający na obrzeża Pragi, nagła śmierć kogokolwiek, od prezydenta Mozambiku po Franka złomiarza, uderzenie spadającego Concorda na kościół w Kurejewce Małej, zaciukanie darmozjada Wierzejskiego, itp., itd. Ale po pewnej nocy doszedłem do wniosku, że lepszym wyjściem będzie wyobrazić sobie koniec lub jego bliskość. Znaczy - epilog:

   Miejsce: np. mały domek z ławeczką na wschód i z ogródkiem, w którym ognisko przy zachodzie słońca, najlepiej na sporej działce,

   Osoby: ewentualnie ja, ewentualna małżonka, ewentualne poTomki, ewentualne dzieci poTomków; mało prawdopodobne w tym czasie, aczkolwiek wskazane prapoTomki,

   Scenka: wszyscy uśmiechnięci, smażąc kiełbachy nad ogniskiem, z refleksją w oczkach oglądają zachód słońca,

   Cała przed reszta i reszta jest na bieżąco, dowolnie dobieraną konotacją tematu.

   Horrendalnie to idealistyczne, ale kto powiedział, że wyobrażenia nocne mają być realne.

   Otóż mówię to ja.

   Cóż,

   Dziś miałem do komputera o jeden krok za blisko,

   Więc spisałem historię tą potwornistą. :)


Komentarze

Obrazek użytkownika rybok
rybok    4 mar 2007 - 00:00

A ja to jak nie mogę spać to liczę karpie ;)

Obrazek użytkownika rena100@onet.eu
rena100@onet.eu (niezweryfikowany)    5 mar 2007 - 00:00

I dobrze, że spisałeś nie jesteś jedyny, który marzy o tak zwykłych przecież przyjemnościach. No i co by komu przeszkadzało, gdyby one te proste marzenia się spełniały? Czy to tak wiele? Hm okazuje się, że to jednak luksus. Gdzie my żyjemy który to świat? Pozdrawiam optymistycznie, jeszcze nie jedno ognisko zapłonie a prawnuki, hm będą.OK

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Allows breaking the content into pages by manually inserting <!--pagebreak--> placeholder or automatic page break by character or word limit, it depends on your settings below. Note: this will work only for CCK fields except for comment entity CCK fields.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA